Blog > Komentarze do wpisu
Portugalia czy już bankrut

Nie można jednak traktować sytuacji, w jakiej znalazła się Portugalia, jako bankructwa. Portugalia byłaby jeszcze w stanie przez jakiś czas obsługiwać swoje zobowiązania, więc słowo bankructwo nie jest adekwatne." Pomyślmy: prawie 10 mld EUR do rolowania do czerwca, plus dalsze 2-5 mld EUR na sfinansowanie bieżącego deficytu. Portugalia nie byłaby w stanie obsłużyć tego długu na racjonalnych warunkach. Warto zauważyć, że nawet po zwróceniu się o pomoc z funduszu ratunkowego krótki koniec krzywej rentowności portugalskiego długu się nie spłaszczył. Co oznacza totalny brak skłonności rynków do pożyczania Portugalii. Nie ma co się czarować. Decyzja Lizbony to nieformalne przyznanie własnej niewypłacalności - tzn. braku zdolności do refinansowania długu na rynkowych warunkach."W konsekwencji inwestorzy zażądali wyższej premii i oprocentowanie 5-letnich obligacji skoczyło w pewnym momencie do ponad 10 proc. Obligacje się sprzedały."Sprzedały się, tylko kto je kupił? Od kilku dni rynek huczał, że portugalskie fundusze emerytalne (w tym odpowiednik naszego ZUS-u) sprzedają zagraniczne aktywa, żeby uwolnić środki na zakup rządowych papierów nowej emisji. Czyli bony kupili w większości przymusowo portugalscy emeryci na podstawie decyzji politycznej osób powiązanych z rządem a nie rynek. Gdyby nie to, emisja by się nie domknęła.

"Pomoc finansowa oznacza niższe koszty pożyczkowe. Państwo będzie mogło pożyczać pieniądze po 5-6 proc., a nie tak, jak jest obecnie po 10 proc., więc Portugalii będzie łatwiej."

Będzie mogła pożyczać tak długo, jak długo w funduszu ratunkowym będą pieniądze (Portugalia pociągnie prawdopodobnie ok. 130 mld EUR). Poza tym UE i MFW nie dają pieniędzy bezwarunkowo. A warunki pomocy są często dość surowe. Patrz Grecja.

Teraz nie ma wątpliwości, że rząd Portugalii wkrótce wprowadzi pakiet oszczędnościowy, ale ponieważ wybory są 5 czerwca, więc na razie nikt o tym nie mówi.

To jest bardzo ważna uwaga, z którą się zgadzam. Ale też zbliżające się wybory były jedną z przyczyn nieufności rynku.

"Jest duża szansa, że nie będzie już kolejnych takich sytuacji - inne kraje strefy euro nie zwrócą się o pomoc finansową. Prawdopodobieństwo, że na Portugalii się skończy jest duże, ponieważ rynek wyraźnie oddziela te trzy kraje od pozostałych."

To chyba jakiś ponury żart. Sam akronim PIIGS wskazuje, że rynek wyraźnie nie oddziela tych trzech krajów od co najmniej dwóch innych członków eurostrefy: Hiszpanii i Włoch. To są duże kraje w dużych tarapatach. Rzecz jasna faktyczne przyznanie niewypłacalności przez któryś z nich - co jest tylko kwestią czasu - oznaczać będzie załamanie się EFSF i albo monetyzację długu przez ECB śladami rezerwy federalnej, albo przyjęcie niemieckiego planu restrukturyzacji długu krajów strefy.

Na marginesie: hiszpańskie banki, fundusze i ZUS, przyciskane mocno przez rząd od 1.5 roku zwiększają udział hiszpańskich obligacji w portfelach i, biorąc pod uwagę, ile już mają tego papieru (do 90% aktywów lokowanych w papiery dłużne), ich możliwości dalszego cichego wspierania budżetu są mocno ograniczone.

czwartek, 07 kwietnia 2011, piestrojanski

Polecane wpisy