RSS
wtorek, 15 listopada 2011
po wszytkim
Zgadzam się,że sytuacji gospodarczej kraju nie zawdzięczamy Kaczyńskim. To po prostu chwilowa koniunktura wzmocniona strumieniem euro z uni i pieniędzmi słanymi przez emigrantów.Moim zdaniem to zamek stojący na piasku. Zgadzam się też,że syci ludzie poprą nawet najbardziej idotyczny rząd-szczególnie gdy w swej głupocie biorą za dobrą monetę obiecane im gruszki na wierzbie(dywany).Ale jest część społeczeństwa, ktora zdaje sobie z tego sprawę i pryska gdzie pieprz rośnie. Ja o nich pisałem klimatyzator. Piotr Adamczewski w obodajże”Polityce”napisał zabawną recenzję z knajpy w której nieźle jeść dawali, ale wnętrza ozdobiono koronkami przypominającymi mu stare gacie babci. I o to też idzie-nie tylko ważne jest ile żarcia dają, ale też jak podają.A tu od kilku miesięcy tak podają,że na wymioty zbiera.Co do faszystowskiej Argentyny-fatalnie się skończyło przegraną wojną o Malwiny.Kilka skał na oceanie-jakiś dziwaczny symbol potęgi. Czy Ci nie przypomina to narodowej mitomanii od której aż duszno w Polsce? Taką analogię widzę.

Na zachodzie kraju też pełno jest gnijących poniemieckich domów. Też nikt o nie nie dba.Za to wrzask dobiega z W-wy,że przyjdą Niemcy i zabiorą. Sytuacja jak z psimi kupami-kraj może być kompletnie zas….ny ale nie daj Boże flagę w kupe wsadzić.

„obryzgiwania” wszystkich autorytetów z wyjątkiem miłościwie nam panujących. Przedwczoraj Herbert, wczoraj Geremek, Bartoszewski, Rosati, dzisiaj Jacek Kuroń, a jutro cały świat będzie u stóp Braci Rządzącej.

Akurat Herberta obrzygal organ „Rycerza”.. A Geremek, Rosati czy Kuron dla kogo sa autorytetami? Kto o tym decyduje? Moze to Panskie autorytety klimatyzacja moje napewno nie. Narodowe? Wazniejsze niz np. flaga narodowa? Czy równoważne klimatyzacji? Jak rownowazne to mozna je z gownem mieszac…

09:59, piestrojanski
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 01 listopada 2011
takie czasy
Wciąż żywe – jak Lenin – problemy par homoseksualnych i parytetu, formalnie niezależne, wbrew pozorom są ściśle związane, tylko nie wszyscy widzą tego sznurka, lub tej pętelki, którą można zadławić wiele ważnych spraw.
Nie pamiętałem, gdzie się zetknąłem wcześniej z panią Manuelą Gretkowska, nie czytałem też jej wstrząsających wyobraźnię dzieł. Zapytałem Google’a, aby nie wyjść na kompletnego ignoranta w tak ważnych, „gównianych” sprawach i faktycznie mną wstrząsnęła lista dzieł pani G., ich tytuły i zapładniające fantazję okładki książek. Nie zapamiętałem całego wyboru dzieł, ani tytułów, ale kilka tak: „Sceny z życia pozamałżeńskiego” oraz „Miłość po polsku”. Wiem, że zainteresowania pani G.  nie kończą się na Polsce, bo klimatyzacja napisała „Europejkę”. Zupełnie przypadkowo trafiłem przy tym na videoclip: „Manuela vs Nelly” i wysłuchałem część, nie doszedłem jednak do rzekomo celnej riposty pani G., o której jest tam wzmianka. Absolutnie wystarczyło mi to co usłyszałem na temat nosicieli cywilizacji  do tak zaściankowego kraju, gdzie jeszcze niektórzy „po Bożemu” płodzą dzieci i albo mają takie orgazmy jak cywilizowani geje, albo ich to nawet męczy, bo według Lutra są zobowiązani do czegoś tam.
Ci nosiciele kultury (to już moja lekka modyfikacja) to amerykańscy geje, którzy jak Cyryl i Metody kiedyś (słowa pani G.), obecnie noszą do Polski nową cywilizację, zdaniem pani G.. Nie rozwijam tego wątku, chcę tylko jedno powiedzieć. Intelekt pani Nelly nigdy nie był przeze mnie oceniony zbyt wysoko, ale w tej rozmowie była znakomita, nawet wybaczyłem jej złe opanowanie języka ojczystego, tzn. niemieckiego, gdy nie zrozumiała Monachijskiej aluzji z „Arschlochem” pana Rokity – specjalizacją w literaturze pięknej (i zapachowej) pani Manueli G..
Arschloch  to bracia  syjamscy, rozdzieleni operacyjnie, czasem z wielkimi trudnościami a nawet bólem. Starszym ludziom nie muszę tego bliżej tłumaczyć, niemowlaki nie mają takich problemów, ale zapachowo są skromniejsi z powodu prostego żywienia.

Po drugie i dalsze: Skoro natura stworzyła (dla wierzących Bóg) mężczyzn tak beznadziejnie prostych i prostolinijnych – tylko jedna wajcha, prawie jak automatyczna skrzynia biegów w moim autku, a kobiety tak skomplikowane, klimatyzator że nawet one siebie nie rozumieją, to widać Stwórca przeznaczył im różne zadania i priorytety, a więc nie ma mowy o „zglajchszaltowaniu” płci, ani o sensowności jakichkolwiek parytetów.
Gdy widzę wyraz „parytet” w jakimkolwiek uregulowaniu prawnym to wiem, że jest w nim jawna lub ukryta dyskryminacja, seksistowsko-rasistowskie ciągoty.
Stany Zjednoczone w idiotycznym dążeniu do „political correctness” (przynajmniej na pokaz) już przerabiały ten problem. Wprowadzono „parytety” lub podobne zalecenia przy zatrudnieniach w sektorze państwowym, które preferowały osoby bardziej „opalone”, lub „niedomyte”, jak mówi tow. Rydzyk. Już mają za swoje! Upadek białej cywilizacji, stwierdzony przez posła polskiego sejmu. Nie znam statystyk, ale pewnie za parę lat, gdy czarnych, lub brązowych (Latynosów) oraz mieszańców będzie większość, potomkowie Europejczyków będą mogli walczyć o równouprawnienie, jak klimatyzacja Niemcy z Mahometanami, gdy im zbrzydnie szariat, który tam wnet będzie obowiązywał. Fortuna kołem się toczy.

Mam awersję do wszelkiej hipokryzji, lubię uczciwe stawianie spraw. Śmieszy mnie logika tych feministek, które żądają absolutnie tych samych praw jakie mają mężczyźni, ale z zachowaniem wszystkich przywilejów, nawet drobnych, zwyczajowych hołdów wobec kobiet, które są wymagane z dobrej kindersztuby. Maja wielki żal i absmak, kiedy mężczyzna pierwszy usiądzie przy stole, nie pocałuje w w rączki, lub nie przyniesie kwiatka do domu w Dzień Kobiet. Albo rybka, albo akwarium!

Również w polityce żądanie zapełnienia sejmu istotami żeńskimi o intelekcie Nelly i ogładzie Kempy lub Wróbel przeraża mnie. Jest tyle mądrych kobiet, które nie pchają się do polityki, bo uważają, że ich rola polega na czym innym i spełniają się zarówno jako podpora rodziny, jak i w zawodach, gdzie te „komplikacje” w budowie fizycznej i mentalnej odmienności mają rację bytu. Taki prosty, głupi przykład. Mierzi mnie widok kobiet lejących się po mordzie i silikonowych piersiach, jak w serialu „Prosto w serce”, gdzie ładna Mucha przestała mi się podobać. Niech ma kobieta astmę jak pani Kluzik i norweskie biegaczki i szuka spełnienia w bieganiu po śniegu, ale boksem niech niszczą swe facjaty mężczyźni, bo przepisy nie zezwalają na uszkodzenia tej jedynej, cennej (jeśli nie jest zablokowana) dźwigni, którą można sterować mężczyznami.
Kończę cytatem gospodarza, który stanowił „…trąbę słonia, podobną do dżdżownicy…”, która była uzasadnieniem umieszczenia na blogu moich refleksji, gdy nawet „tęczowy Ryszard” nie kocha parytetów, a konkurentka raczej nadaje się na „polityczkę”: