RSS
poniedziałek, 25 lipca 2011
multi

Szanować można wszystkie religie, sposoby życia, różnice kulturowe, pod warunkiem że będą szanowały obowiązujące lokalnie prawa.
Emigranci są biedniejsi od tubylców. Muszą wziąć pod uwagę to, że to lokalna kultura, prawa, spowodowała zamożność Europy, przeniesienie zwyczajów krajów ich pochodzenia ją obniży.
Dobrobyt występuje w pakiecie- z ustawodawstwem socjalnym, prawami kobiet, laickim szkolnictwem, równością wobec prawa, liberalizmem światopoglądowym.
Nie da się tego oddzielić……

eśli chodzi o USA, to ten tygiel emigrancki odpowiada na pytanie o multi-kulti już bardzo długi czas. I tam ten problem się rozstrzyga w skali makro. Na razie kultura i język WASPów dominują, są podwaliną stabilizującą (stronniczo) państwo, niezależnie od pompatycznych deklaracji jakie na ten temat są wygłaszane.

Przywódcom nieformalnym społeczności emigrantów trzeba to uświadomić.
Odrębną kwestią są partie ksenofobiczne. Niewiele można zrobić poza infiltracją. Podżeganie do nienawiści jest w większości krajów karalne, nawet u nas trzeba by zacząć stosować martwe dotychczas przepisy. 

Czy zajdzie skuteczna dyfuzja innych kultur do tej podwaliny zapewniająca jej ciągłość? Na razie proces trwa i jest jako tako skuteczny.

Na rzecz rozpatrzenia tezy Redaktora można postawić szereg prostych pytań.

Dlaczego cesarstwo habsburskie się rozpadło jak domek z kart i nie było wielu chętnych do reaktywacji?

Dlaczego Jugosławia runęła jak szopa bez podpórek, z wielkim hałasem?

Dlaczego Czechosłowacja – federacja dwóch bardzo podobnych narodów rozfederowała się szybciej niż gazety zdołały to opisać.

Dlaczego Związek Radziecki, w którym przez więcej jak 70 lat kształtował się naród radziecki, uległ rozczłonkowaniu niemal samoistnym gdy tylko spoiwo przymusu przestało działać?

Odpowiedź, która się nasuwa sama jest jedna i krótka – nacjonalizm. Tym grali bolszewicy zapewniając wszem i wobec o samostanowieniu i to ich zgubiło po 70 latach.

Czy jest możliwe stabilne trwanie państw wielonarodowych w erze nowoczesnej?
Jakie warunki muszą być spełnione? A może istnieją jakieś bezpieczne proporcje pokazujące – ile oryginału, ile domieszki w państwie?

Czy prawa człowieka, prawa narodowe, prawa mniejszości etnicznych, poprawność polityczna, swoboda samookreślenia się narodowościowego każdego obywatela działają na rzecz trwałości i stabilności, czy przeciwko?

Pytanie nie jest antydemokratyczne, ponieważ rzeczywiste reakcje prawicy na te „obywatelskie wolności” są ekstremalne, często ideologicznie pokrewne faszyzmowi.

Czy ideały społeczeństwa obywatelskiego, które dotykają bruku w gettach islamskich nie staja się wytartymi frazesami?

Czy braterstwo ludzi jest poważane i uznawane tylko w murach świątyń?

Jakie procesy psychospołeczne, które nie są być może jeszcze uznane lub nawet nie rozpoznane, wnoszą udział do destrukcji społeczeństw wieloetnicznych?

22:59, piestrojanski
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 14 lipca 2011
kilka pytań

Czyżby nie było w Polsce dyktatury, która nie realizuje woli obywateli? A Irak? Afganistan? Libia? A głosowania w ONZ? A obce, tym razem amerykańskie wojska w Polsce? Projekt tarczy rakietowej? A oddanie w obce ręce eksploatacji polskiego gazu łupkowego (którego jak się okazuje w ogóle nie musimy eksploatować, gdyż odkryto właśnie ogromne złoża konwencjonalne)? A propaganda antylibijska? A pro-amerykańska i pro-izraelska, popierająca terroryzm państwowy oraz agresje militarne? A polski system wyborczy? A 13 służb inwigilujących obywateli? To co to wszystko jest, jak nie totalitarna dyktatura? Może demokracja? Nawet masowa monopartia majaczy na widnokręgu. To nieco inny rodzaj totalitaryzmu, polegający bardziej – że ujmę to kolokwialnie – na zwykłym olewaniu woli społeczeństwa, ale co do zasady, skutek jest taki sam, społeczeństwo nie ma prawa głosu, de facto rządzi, nie bójmy się tego słowa, reżim.

Jeśli nasi wybrańcy, którzy mizdrzyli się, aby otrzymać nasze głosy, a teraz nas olewają, odczuwają deficyt wiedzy w kwestii Libii, to mogą sobie obejrzeć film, ze spotkań z Amerykanami byłej kandydatki na prezydenta USA i reprezentantki Kongresu, p. Cynthii McKinney, która z grupą innych osób zaufania społecznego powróciła z Libii i przekazuje teraz wszystkim świadectwo tego, co tam widziała na własne oczy, a widziała efekty barbarzyństwa „NATO”. W dniach 9-11 lipca odbędzie się przed Białym Domem demonstracja pod hasłem: Stop Bombing Lybia! Do dyspozycji jest także relacja pt.: Dziennikarstwo jako narzędzie wojny w Libii

Czy ktoś z Państwa słyszał o tym, że 17 czerwca w Trypolisie odbyła się manifestacja przeciwko bombardowaniom Libii przez „NATO”, w której wzięło udział milion Libijczyków? Nikt? A się odbyła. A o demonstracji w Trypolisie 1-go lipca, 700 tys. osób wzięło udział? Też nikt? W kraju wolnym, nietotalitarnym, demokratycznym naprawdę nikt o tym nie słyszał? Dziwne. Widać grzebanie informacji to także nasza specjalność.

Tagi: Libia ONZ
23:45, piestrojanski
Link Dodaj komentarz »