RSS
niedziela, 07 lipca 2013
fabryka
Przyprowadzenie dzieci do fabryki samochodow gdzie parcuje 300 robotow ma sens. Przyprowadzenie dzieci do firmy produkujacej software gdzie pracuje w ciszy i skupieniu 300 programistow siedzacych przy identycznych stolach i identycznych komputerach, sensu nie ma.
Moje firma (ta z 300 programistami), owszem, tez ma „otwarty dzien” i mozna przyprowadzac dzieci. Tyle ze dzici nudzily sie i zaczynaly biegac po salach, halasowac, bawic sie „w berka” i „chowanego”. Wiec na skutek protestu pracownikow, dzieci zamykane sa w kafeterii, a firma zatrudnia magika ktory im pokazuje rozne magiczne sztuczki. Rozdaje sie im cukierki i karmi ciastkami. I tak dzieci wyrabiaja sobie poglad na temat tego czym tatus/mamusia zajmuja sie w pracy.
Nie negiuje potzreby zapoznawania dzieci z realiami, rowniez z tym jak wyglada parca. Ale owo zapoznawanie musi miec PZREMYSLANY CEL DYDAKTYCZNY. Jak wszystko w nauczaniu.
Posadzenie dzieci w kasie w Biedronce takiego celu nie ma. Podobnie jak w sali programistow, biurze ksiegowego i paru innych miejscach. Metoda „na urraaa” moze narobic wiecej szkody niz pozytku.Znaczy, uważa Pan ze obecnie kasjerzy w Biedronce musza wstydzić sie swego zajecia?… Dziecko widzi kase Biedronki na codzień. Jaki sens ma urzadzanie lekcji w kasie Biedronki? Jaki sens ma pokazywanie ze tatus zajmuje sie przekładaniem papierow z lewej strony biurka na prawa? Nawet jezeli ma to gleboki, urzedowy sens?Nawet organizacje dobroczynne nie biorą darowanych komputerow ponizej pewnego standardu. I ten standard jest dosyć wysoki. Niech Pan poproboje zagrac najnowsza gre na 5 letnim komputerze.
Ja musialem wymienic smartfon Droid-1 na Droid-4. Bynajmniej nie dlatego ze mam za duzo pieneidzy. Kolejne uaktualnienia systemu poeracyjnego i aplikacji spowodowaly ze stary telefon zreobil sie nei do uzycia.
Niech Pan sproboje kogos zachecic do fotografii cyfrowej dalac mu aparat 2 megapikslowy.
Neistety, technologia idzie naprzod szybko, przedmioty staja sie przestarzale, i co gorsza – nieuzyteczne. Nie ma to nic wspolnego ze szpanowaniem.
No, moze wyjawszy niektorych entuzjastow firmy Apple ktorzy musza miec najnowsze modele, nawet jezeli poprzedni model jest calkiem uzyteczny. Ale to nie jest „szpanowanie”. To jest „social status”
Lekcje „w realu” maja miec jakis cel. Poznawczy i motywacyjny. Watpie czy poznawcze i motywacyjne bedzie pokazanie dziecku ze tatus siedzi 8 godzin za biurkiem dlubiac w nosie.
A ze Amerykanie robia? No robia. W wiekszosci przypadkow firmy zatrudniaja magikow.
13:12, piestrojanski
Link Dodaj komentarz »
Hala
W polskiej debacie publicznej coraz więcej myślenia magicznego oraz wydumanej metaforyki. Jest zalew wspomnień o furmankach oświetlonych lampami naftowymi, a zbyt mało dnia dzisiejszego i przekonywującej wizji jutra.
Warszawskim Halom Targowym Banacha położonym za granicą Warszawy z września 1939-o roku wyrósł konkurent. W Biedronce towar niepaczkowany osoba obsługująca POS (Point Of Sale) kładzie porcję towaru „na kasie” i wstukuje kod cyfrowy towaru.
W Hali Spożywczej Banacha staruszek lub staruszka włożyla trochę owoców w torebkę i torebka nie ma naklejonej etykiety z wartością.
„Kasjerka” opuszcza stanowisko, idzie do koleżanki przez pół hali i dopiero wtedy czytnik skanuje etykietę.
Obie panie są względnie młode, ale pracują z wykorzystaniem urządzeń różnych generacji i różnej myśli organizacyjnej.
Gdy w Biedronce jest wysyp klientów, to obsadzane są wolne „kasy” i towar jest rozkładany na półkach mniej ekstensywnie.
Gdy Spożywczej Hali Banacha jest niewielu klientów, to „kasjerki” się nudzą.
Sądzę, że płace personelu w Biedronce niedługo będą wyższe, niż płace personelu w Halach Banacha.
Nie podzielam przekonania, że potrzeba jest matką wynalazków, ani przekonania, że bieda jest najlepszą nauczycielką.
Niech w liceum Pan Psor narysuje zamaszyście, ale starannie parabolę.
Niech na dwóch punktach przypnie linę lub łańcuch. Za niewiele godzin „klasa” podzieli się na tych, którzy pozostaną przy funkcji kwadratowej i na tych, którzy nie będą się bali funkcjonałów.
Ludzie są różni. A przeuczeni pseudointeligenci będą twierdzili, że Jeromino jest mądrzejszy od Banacha.
Bo niby wszyscy wiedzą co to polityka. A gdy zapytać: „Co to jest interes?” to absolwenci Akademi Ekonomicznej (dawniej: Szkoła Główna Handlowa) mają kłopot z optymalną odpowiedzią.
Interes to uświadomiona potrzeba, a polityka to umiejętność rezygnacji z zaspokojenia innych potrzeb na rzecz potrzeby bezpieczeństwa myśli.
Wciąż podpadam zasięgającym mojej rady naiwnych przyszłych użytkowników komputerów forsowaniem odpowiedzi na pytanie: „Czemu ten wypasiony komp ma służyć?”
Obrażają się.„Wciąż podpadam zasięgającym mojej rady naiwnych przyszłych użytkowników komputerów forsowaniem odpowiedzi na pytanie: „Czemu ten wypasiony komp ma służyć?”
Pochlebiam sobie, że szybciej dostosowałem się do otoczenia. Ja takie pytania zadawałem pytającym mnie o radę jeszcze 10-15 lat temu. Podobnie jak pytania o zapotrzebowanie na gigahertze procesora, megapiksele aparatu fotograficznego czy nowe funkcje telefonu. O to, czy upgradować do Windows Me albo Vista.
Odpowiedź zawsze brzmi jednakowo: „to-to ma służyć do szpanowania”.
Od dawna już nie zadaję takich bezsensowmych pytań. Szpan, o to chodzi. Przez pewien czas w odpowiedzi na pytania po prostu dawałem pytającemu jakiś stary komputer albo laptop ze słowami, masz, pobaw się, naucz się z czym to się je a za niedługą chwilkę sam sobie wyrobisz opinię i wtedy będziesz lepiej przygotowany/a do zakupu nowego sprzętu.
Obraza.
Że im starocie upycham.
Oni musieli mieć najnowsze i najlepsze.
Teraz-zaraz.
Stanowczo nie doceniamy ilości nadmiarowej gotówki, która pali i piecze masę naszych znajomych i domaga się natychmiastowego wydania.
-Jasiu, masz tu pięć kalkulatorów, zabieram ci dwa kalkulatory, to ile ci zostanie?
Bo szkola oderwała „jak” od „po co”.
Ojcowie! W święto ojca pójdzcie z dzieciakami na zakupy do biedronki. Gdy dorosną, to nie będą się bały analizy funkcjonałnej.